Katarzyna

Katarzyna
Wolontariusz

Moja historia z wolontariatem zaczęła się dość późno, chociaż myśli kiełkowały dużo, dużo wcześniej. Jednak paraliżował mnie strach. Strach przed tym, iż zobaczę w oczach dzieci zbliżającą się śmierć i się rozkleję. Gdyż przychodząc do Fundacji chciałam pomagać dzieciaczkom z hospicjum, bawić się, śmiać, czy najzwyczajniej być przy nich. Jednak pojawiła się opcja wolontariatu na onkologii. I możecie mi nie wierzyć, jest to cudowna sprawa. Dzieci mimo ciężkiej choroby dają siłę, energię i uśmiech. Wychodzi się stamtąd ze smutkiem, że tak szybko spotkanie się skończyło i wraca z uśmiechem. Oczywiście niejednokrotnie słyszałam, że nie dam rady, że jestem za słaba. Jednak o tym może się przekonać ktoś, kto przyszedł na oddział, a naprawdę warto.

X