Rehabilitacja Kuby

Rehabilitacja Kuby

102.0%

 

Uzbierano: 3060 zł    Cel: 3,000 zł

Rehabilitacja – klucz do lepszego życia

Kuba. Kiedyś śpiewał i tańczył, dziś jest w śpiączce.

Kiedy się urodził lekarze nie dawali mu dużych szans. Przez upór i determinację rodziców udało się wyjść na dużą prostą. Chłopiec zaczął chodzić i mówić. Niestety szczęście jego rodziców nie trwało długo. Kuba ma 7 lat i od ponad dwóch jest naszym podopiecznym.

Niezbyt duże ale gustownie urządzone mieszkanie na osiedlu Sybiraków w Białymstoku – to tu mama Kuby jest z nim przez 24 godziny na dobę.

– Staram się ze wszystkich sił, ale gdyby nie Fundacja „Pomóż Im” nie byłoby lekko. Dzięki tym ludziom czuję się po prostu bezpiecznie – mówi pani Monika.

Kobieta wyjmuje telefon komórkowy i pokazuje nagranie, na którym chłopiec radośnie podskakuje w rytm muzyki i śpiewa. Trudno uwierzyć, że jest to Kuba sprzed kilku lat.

– Tak było…Czasem patrzę w ten telefon i bardzo bym chciała, żeby te czasy wróciły, choć wtedy też nie było lekko … Wiem, że już nie wrócą – mówi kobieta.

Do siódmego miesiąca ciąży pani Monika była przekonana, że urodzi zdrowe dziecko. Zrobiła nawet badania prenatalne. Pod koniec ciązy okazało się, że Kuba przeszedł wylew.

– Urodził się bardzo chory. Miał wodogłowie i okołoporodowe porażenie mózgowe. Wtedy wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, aby postawić Kubę na nogi. Była intensywna rehabilitacja, turnusy na których ćwiczył wiele godzin dziennie, wizyty w licznych poradniach. Udało się. Zaczął chodzić za rączkę, mówić. To był najcudowniejszy moment w moim życiu…- wspomina pani Monika.

Kiedy chłopiec skończył trzy latka, pojechał z rodzicami na kolejny turnus rehabilitacyjny i tam stracił przytomność. Mama od początku podejrzewała, że mogła zostać uszkodzona zastawka w mózgu. Karetka, szpital, niestety kolejny raz rutyna lekarska doprowadziła do tragedii.

– Powiedziano nam, że to chore gardło, że nic takiego. A ja wiedziałam, że chodzi o coś poważniejszego. Po prostu to wiedziałam. Objawy wskazywały na to, że to może być zastawka. Jak się ma chore dziecko, to czasem trzeba być mądrzejszym od lekarza. W tym przypadku byłam, ale nic nie mogłam zrobić. Kuba zaczął wymiotować, cały czas tracił przytomność. Po dwudziestu paru godzinach udało się nam go przewieźć do innego, bardziej specjalistycznego szpitala. Ale było już za późno.

Serce Kuby przestało bić. Lekarzom udało się przywrócić czynności życiowe. Diagnoza przez nich postawiona brzmiała: nie funkcjonuje zastawka.

– W efekcie ten narząd mojego syna nie działał dwie doby. To spowodowało, że teraz jest on w takim, a nie innym stanie – mówi pani Monika, która i tym razem nie poddała się.

Chłopiec zapadł w śpiączkę. Kolejny upór jego najbliższych sprawił, że trafił do kliniki „Budzik”. Niestety tamtejszym specjalistom nie udało się przywrócić go do normalnego życia. Do dziś kontakt z nim jest bardzo ograniczony.

– Nie reaguje, nie wykazuje żadnych emocji. Mam nadzieję, że tam w środku on wie, że to ja przy nim jestem, mam nadzieję, że czuje ze mną więź. Stan Kuby jeszcze bardziej pogorszył się odkąd przyjechał z „Budzika” do domu. Przeszedł mnóstwo dodatkowych chorób, co spowodowało, że jego organizm jest osłabiony – opowiada mama.

W jaki sposób Kuba i jego rodzice trafili pod skrzydła Domowego Hospicjum dla Dzieci Fundacji „Pomóż Im”?

– W klinice Budzik była rehabilitantka z Białegostoku i ona powiedziała, że jest takie miejsce jak hospicjum. Byliśmy wówczas w trakcie przeprowadzki ze Śląska do Białegostoku. Kuba zakwalifikował się i już ponad dwa lata jest podopiecznym tego magicznego miejsca. Dla mnie jest to ogromne wsparcie i pomoc. Na co dzień sama zajmuję się Kubą, ponieważ mąż pracuje za granicą. Kiedy coś się dzieje zawsze mogę liczyć na pielęgniarkę, lekarzy czy rehabilitantów. Jestem im za to bardzo wdzięczna – podsumowuje pani Monika, bardzo dzielna kobieta.

102%
Rehabilitacja Hani
Uzbierano: 3065.0 zł Cel: 3,000 zł
Hania przyszła na świat w 2011 roku. Tak jak większość naszych podopiecznych otrzymała 10 punktów w skali Apgar, a ciąża przebiegała „książkowo”. Kilka dni po porodzie okazało się, że ma poważną wadę mózgu…

 

115%
Rehabilitacja Szymona
Uzbierano: 3435 zł Cel: 3,000 zł
Urodził się strasznie wiotki, nie miał żadnych głębokich odruchów, na szczęście oddychał samodzielnie. W styczniu Szymon skończył roczek i pod opieką naszej Fundacji jest praktycznie od początku….

 

0.021%
Ośrodek Opieki Wyręczającej
Uzbierano: 845 zł Cel: 4,000,000 zł
Jest to miejsce, w którym pomoc znajdą rodziny aktualnie objęte opieką hospicyjną oraz kobiety, u których potwierdzono wadę letalną płodu. Pragniemy stworzyć wyjątkowe miejsce, w którym…

 

100.3%
Rehabilitacja
Uzbierano: 60209.9 zł Cel: 60,000 zł
Jeden rehabilitant na trzydzieścioro naszych podopiecznych to zdecydowanie za mało. Tyle zapewnia nam kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Żeby poprawić jakość życia naszych dzieci…

 

126%
Rehabilitacja Marysi
Uzbierano: 3786 zł Cel: 3,000 zł
Marysia ma siedem lat i pod opieką naszego hospicjum jest praktycznie od początku. Miała pół roku, kiedy zdiagnozowano u niej zespół Pataua, czyli zespół złożonych wad wrodzonych…

 

101.9%
Świąteczny dar specjalny
Uzbierano: 10,195 zł Cel: 10,000 zł
Nasi Podopieczni potrzebują łóżek rehabilitacyjnych i materacy przeciwodleżynowych. Dzięki nim mogą przespać całą noc, bez konieczności przekładania Ich z boku na bok…

 

102.0%
Rehabilitacja Kuby
Uzbierano: 3060 zł Cel: 3,000 zł
Kiedy się urodził lekarze nie dawali mu dużych szans. Przez upór i determinację rodziców udało się wyjść na dużą prostą. Chłopiec zaczął chodzić i mówić. Niestety szczęście…

 

Rehabilitacja Kuby

102.0%

 

Uzbierano: 3060 zł    Cel: 3,000 zł

Rehabilitacja – klucz do lepszego życia

Kuba. Kiedyś śpiewał i tańczył, dziś jest w śpiączce.

Kiedy się urodził lekarze nie dawali mu dużych szans. Przez upór i determinację rodziców udało się wyjść na dużą prostą. Chłopiec zaczął chodzić i mówić. Niestety szczęście jego rodziców nie trwało długo. Kuba ma 7 lat i od ponad dwóch jest naszym podopiecznym.

Niezbyt duże ale gustownie urządzone mieszkanie na osiedlu Sybiraków w Białymstoku – to tu mama Kuby jest z nim przez 24 godziny na dobę.

– Staram się ze wszystkich sił, ale gdyby nie Fundacja „Pomóż Im” nie byłoby lekko. Dzięki tym ludziom czuję się po prostu bezpiecznie – mówi pani Monika.

Kobieta wyjmuje telefon komórkowy i pokazuje nagranie, na którym chłopiec radośnie podskakuje w rytm muzyki i śpiewa. Trudno uwierzyć, że jest to Kuba sprzed kilku lat.

– Tak było…Czasem patrzę w ten telefon i bardzo bym chciała, żeby te czasy wróciły, choć wtedy też nie było lekko … Wiem, że już nie wrócą – mówi kobieta.

Do siódmego miesiąca ciąży pani Monika była przekonana, że urodzi zdrowe dziecko. Zrobiła nawet badania prenatalne. Pod koniec ciązy okazało się, że Kuba przeszedł wylew.

– Urodził się bardzo chory. Miał wodogłowie i okołoporodowe porażenie mózgowe. Wtedy wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, aby postawić Kubę na nogi. Była intensywna rehabilitacja, turnusy na których ćwiczył wiele godzin dziennie, wizyty w licznych poradniach. Udało się. Zaczął chodzić za rączkę, mówić. To był najcudowniejszy moment w moim życiu…- wspomina pani Monika.

Kiedy chłopiec skończył trzy latka, pojechał z rodzicami na kolejny turnus rehabilitacyjny i tam stracił przytomność. Mama od początku podejrzewała, że mogła zostać uszkodzona zastawka w mózgu. Karetka, szpital, niestety kolejny raz rutyna lekarska doprowadziła do tragedii.

– Powiedziano nam, że to chore gardło, że nic takiego. A ja wiedziałam, że chodzi o coś poważniejszego. Po prostu to wiedziałam. Objawy wskazywały na to, że to może być zastawka. Jak się ma chore dziecko, to czasem trzeba być mądrzejszym od lekarza. W tym przypadku byłam, ale nic nie mogłam zrobić. Kuba zaczął wymiotować, cały czas tracił przytomność. Po dwudziestu paru godzinach udało się nam go przewieźć do innego, bardziej specjalistycznego szpitala. Ale było już za późno.

Serce Kuby przestało bić. Lekarzom udało się przywrócić czynności życiowe. Diagnoza przez nich postawiona brzmiała: nie funkcjonuje zastawka.

– W efekcie ten narząd mojego syna nie działał dwie doby. To spowodowało, że teraz jest on w takim, a nie innym stanie – mówi pani Monika, która i tym razem nie poddała się.

Chłopiec zapadł w śpiączkę. Kolejny upór jego najbliższych sprawił, że trafił do kliniki „Budzik”. Niestety tamtejszym specjalistom nie udało się przywrócić go do normalnego życia. Do dziś kontakt z nim jest bardzo ograniczony.

– Nie reaguje, nie wykazuje żadnych emocji. Mam nadzieję, że tam w środku on wie, że to ja przy nim jestem, mam nadzieję, że czuje ze mną więź. Stan Kuby jeszcze bardziej pogorszył się odkąd przyjechał z „Budzika” do domu. Przeszedł mnóstwo dodatkowych chorób, co spowodowało, że jego organizm jest osłabiony – opowiada mama.

W jaki sposób Kuba i jego rodzice trafili pod skrzydła Domowego Hospicjum dla Dzieci Fundacji „Pomóż Im”?

– W klinice Budzik była rehabilitantka z Białegostoku i ona powiedziała, że jest takie miejsce jak hospicjum. Byliśmy wówczas w trakcie przeprowadzki ze Śląska do Białegostoku. Kuba zakwalifikował się i już ponad dwa lata jest podopiecznym tego magicznego miejsca. Dla mnie jest to ogromne wsparcie i pomoc. Na co dzień sama zajmuję się Kubą, ponieważ mąż pracuje za granicą. Kiedy coś się dzieje zawsze mogę liczyć na pielęgniarkę, lekarzy czy rehabilitantów. Jestem im za to bardzo wdzięczna – podsumowuje pani Monika, bardzo dzielna kobieta.

X